Silky Bloom. Polska marka akcesoriów, która daje jedwabnym ubraniom drugie życie

Silky Bloom to mała marka z Gostynia, która zaczęła się od jedwabnych opasek i z czasem rozwinęła się w szerszy świat tekstylnych dodatków. W artykule przyglądam się temu, kto stoi za marką, co oferuje, z jakich materiałów korzysta i dlaczego jej akcesoria trafiły na mapę Leniart Studio jako przykład polskiego rzemiosła bliskiego idei „mniej, ale lepiej”.

Marka, która zaczęła się od jedwabiu

Są materiały, które trudno potraktować obojętnie. Jedwab ma w sobie pamięć dotyku, światła i ruchu. Nawet w małej formie potrafi zmienić charakter stylizacji: dodać jej miękkości, szlachetności, koloru albo tego jednego, nieoczywistego akcentu.

Właśnie od jedwabiu zaczyna się historia Silky Bloom.

Marka powstała w czasie pandemii, w momencie niepewności, zatrzymania i szukania nowych sposobów działania. Jej pierwszym, bardzo wyraźnym pomysłem było nadawanie drugiego życia jedwabnym ubraniom oraz tkaninom, które mogłyby zostać niewykorzystane. Zamiast traktować szlachetny materiał jak odpad, założycielka zaczęła przekształcać go w opaski i akcesoria.

To ważny punkt wyjścia, bo od razu ustawia charakter marki: uważność wobec materiału, małą skalę, ręczną pracę i sprzeciw wobec nadprodukcji. Nie chodzi wyłącznie o ozdobę do włosów. Chodzi o sposób myślenia o tym, że dobra tkanina może mieć dalszy ciąg.

Kto stoi za Silky Bloom?

Za Silky Bloom stoi Agnieszka. To marka mocno founder-led, czyli taka, w której czuć obecność osoby stojącej za produktem: jej pomysł, wybór materiałów, sposób komunikacji i wrażliwość estetyczną.

W początkowej historii marki ważny był moment pandemii i potrzeba stworzenia czegoś własnego, osadzonego w ręcznej pracy. 

Najuczciwiej opisać Silky Bloom jako małą markę/manufakturę działającą w rytmie krótkich serii, rękodzielniczej produkcji i uważnego wykorzystania materiałów. Marka komunikuje ręczne wykonanie, unikatowość i małoseryjność, czyli wartości szczególnie ważne w świecie, w którym dodatki bardzo często są produkowane masowo i szybko tracą indywidualny charakter.

Co oferuje Silky Bloom?

Silky Bloom zaczynało od bardzo konkretnego produktu: jedwabnej opaski. Dziś marka wykracza już dalej, tworząc szerszą kolekcję akcesoriów tekstylnych, które można nosić we włosach, przy twarzy, na szyi, przy płaszczu albo jako detal przełamujący prostą stylizację.

W ofercie można znaleźć między innymi:

  • jedwabne opaski,
  • turbany i twisty,
  • gumki do włosów,
  • spinki,
  • kołnierzyki,
  • mankiety,
  • broszki i żaboty,
  • opaski i czapki z kaszmiru, wełny oraz merino,
  • torby i kosmetyczki,
  • dodatki z lnu i bawełny.

Najbardziej rozpoznawalnym materiałem marki pozostaje jedwab. To on nadał Silky Bloom kierunek i to on najlepiej opowiada jej początek: jest miękki, plastyczny, lekko świetlisty, elegancki bez ciężaru i wyrazisty bez przesady. W ofercie pojawiają się także kaszmir, wełna, merino, len czy bawełna, dzięki czemu marka nie zamyka się wyłącznie w letnich, jedwabnych dodatkach, ale tworzy również cieplejsze, bardziej otulające akcesoria.

Dlaczego Silky Bloom znalazło się na mapie Leniart Studio?

Na Silky Bloom trafiłam przypadkiem. Należę do facebookowej grupy Polskie Marki i pewnego dnia pojawił się tam wątek jedwabnych opasek. Grzechem byłoby nie powiedzieć, że z miejsca się zakochałam. Te formy, te pomysły, ta historia! Ujęło mnie to, że opaska może być jednocześnie prosta i wyrazista: miękka, kobieca, trochę nostalgiczna, a jednocześnie bardzo współczesna. Najbardziej przemawiają do mnie jedwabne opaski z serii Fiori, ale też komplety z kołnierzykiem i mankietami. Widzę je jako niestandardowy dodatek do klasycznego outfitu: coś, co można założyć do białej koszuli, czarnej sukienki, prostego swetra albo płaszcza. Nie po to, żeby całkowicie zmienić stylizację, ale żeby dodać jej własnego akcentu.

Silky Bloom znalazło się na mapie Leniart Studio, bo ma w sobie to, czego szukam w polskich markach: pomysł, materiał, ręce i charakter. W mojej własnej leniartowej kolekcji jest granatowa, jedwabna opaska Silky Bloom, którą dostałam w prezencie od moich MOCnych dziewczyn. Jest miękka, plastyczna, w pięknym kolorze. Ma w sobie ten rodzaj szlachetności, którego nie trzeba tłumaczyć, wystarczy dotknąć materiału albo zobaczyć, jak układa się na włosach. To luksusowy dodatek w przyzwoitej cenie, dający poczucie wyjątkowości bez przesady.

I właśnie w tym widzę siłę Silky Bloom: w pokazaniu, że rzemiosło nie zawsze musi zaczynać się od wielkiego atelier, rozbudowanej kolekcji i głośnego nazwiska. Czasem zaczyna się od jednego materiału, jednej formy i decyzji, żeby potraktować detal z taką samą uważnością, z jaką zwykle patrzymy na główne elementy garderoby.

Dla kogo jest Silky Bloom?

Silky Bloom to marka dla osób, które lubią dodatki z charakterem. Dla tych, które mają w szafie proste ubrania, ale chcą czasem dodać im czegoś mniej oczywistego. Dla fanek jedwabiu, koloru, miękkiej formy i małych przedmiotów, które potrafią zmienić całą stylizację.

To także marka dla osób, którym bliskie jest slow fashion i wspieranie małych polskich marek. Nie w deklaracji, ale w praktyce: przez wybór rzeczy tworzonych uważniej, w mniejszej skali i z większym szacunkiem do materiału.